30.06.09 2.07.09

1.07.09

W rybackim porcie

Do Władysławowa dotarliśmy wczesnym przedpołudniem, szybko przebiliśmy się przez zastępy starych kutrów rybackich i zacumowaliśmy przy nabrzeżu jachtowym. Standardowo poszliśmy na zwiady, żeby obejrzeć port rybacki, który co prawda nie należy do najbardziej zapierających dech w piersiach zabytków z listy UNESCO, ale z braku alternatywy, fajnie się było po nim przejść i zaciągnąć się zapachem świeżej ryby. Sprawdziliśmy także czystość plaży. Późnym wieczorem dotarł nasz brakujący członek załogi, który napotkał niesamowite przeszkody komunikacyjne z powodu ulewnych deszczy, które podtopiły gdańskie tory kolejowe. Niestety podczas podróży, jak to w Polsce bywa, nasz kolega stracił w pociągu jedną torbę, m.in. z banerem naszego sponsora i pojawił się mały problem, bowiem będziemy zmuszeni szukać awaryjnie w Trójmieście małej drukarni. Niemniej jednak, żeby nie dopuścić do upadku morale, postanowiliśmy wypróbować naszą tajną broń, nalewkę cytrynową ‘wunder waffe’, która może zostać użyta do ugoszczenia najgroźniejszych konkurentów przed wyścigiem. Skuteczność została potwierdzona w 100%, jednak broń okazała się być obusieczna. Potwierdził to poranny wzrok jednego z oficerów, a także 2 naszych zuchów, którzy wrócili ze zwiadu po miejscowych dyskotekach o 4 nad ranem.

Paweł Kowalczyk

2009 Grzegorz Gach | Designed by: Karolina Mostek