KLUB MORSKI » REJSY » THE TALL SHIPS RACES 2009 » RELACJA » SZCZEGÓŁY
Sobota była dniem robienia ostatnich zakupów żywnościowych. Spędziliś my ok. 4 h w supermarkecie Bomi, co wynikało zarówno z dużej ilości żeglarzy, którzy jak my wymyślili, że będą głodni na morzu, jak i z faktu, że kasjerki w tym sklepie miały tylko 2 biegi: wolny i bardzo wolny, a my akurat trafiliśmy na ten drugi. Na szczęście w sklepie był z nami nasz strateg, który obmyślił manewr taktyczny wjeżdżania wózkiem w kolejkę zza rogu alejki tłumacząc jednocześnie, że my tam już długo staliś my. Dzięki temu udało się nam zrobić zakupy trochę szybciej. Udało się również załatwić trochę miejsca na nasze mięso w chłodni żaglowca Chopin. Było to dla nasz ważne, bowiem nasz U-bot nie miał lodówki. Po południu mieliśmy odprawę kapitańską, gdzie wyjaśniono nam reguły regat itd. Po spotkaniu usiedliśmy w gronie oficerskim z mapą synoptyczną, żeby ustalić taktykę. Wieczór natomiast spędziliś my śpiewając i grając na gitarach. Było ciężko, bo zagłuszać nas chciał najpierw Perfect, a potem Beata Kozidrak, która ostro dawała z pobliskiej sceny. Nasi wokaliści dzielnie śpiewali, ale było ciężko, bo Beatka miała przewagę w postaci wielkich głośników. O północy był pokaz sztucznych ogni, podczas którego jeden z ruskich żaglowców stracił 2 żagle, bo chłopaki na bani strzelili sobie w nie petardą.