KLUB MORSKI » REJSY » THE TALL SHIPS RACES 2009 » RELACJA » SZCZEGÓŁY
Niedziela była dniem rozpoczęcia regat. W porcie od rana była niezła krzątanina. Jednostki po kolei opuszczały port i kierowały się na paradę żagli, czyli taki pokazowy przejazd wzdłuż wybrzeża ku radości rozentuzjazmowanego tłumu fanek żeglarstwa, stojącego wzdłuż brzegu. My wykorzystaliśmy luźny moment na paradzie, żeby zjeść dobry obiad, po którym skierowaliśmy się na start. Linia startu okazała się dość daleko, więc nieźle się musieliśmy spinać, żeby zdążyć na czas, ale udało się. Wystartowaliśmy dobrze, ale bez szału. Wiało całkiem rześko. Przez godzinę szliśmy razem z innymi, a potem zrobiliśmy zwrot i skierowaliśmy się na wschód, zgodnie z naszym planem taktycznym. Do końca dnia cisnęliśmy równo w stronę Kaliningradu. Trochę bujało, więc popularności zaczął nabierać kisielek, który jest najsławniejszą potrawą żeglarską, bo smakuje tak samo w dwie strony. Na szczęście obyło się bez większych chorób, a wachty płynęły z pełnych składach.