KLUB MORSKI » REJSY » THE TALL SHIPS RACES 2009 » RELACJA » SZCZEGÓŁY
W poniedziałek minęła pierwsza doba na morzu. Szło całkiem bezboleśnie. Morale było wysokie, ale ludzie jedli troszkę mniej niż na lądzie. Wiatr zaczął nam trochę odkręcać z północno wschodniego na południowo wschodni. Wykorzystaliśmy to do zmiany kursu i skierowaliśmy się w północ. Czekaliśmy na odwrócenie wiatru na południowo zachodni, co było głównym założeniem naszej taktyki, jednak zmiana nie nadchodziła. Dotarły do nas pierwsze komunikaty o kolejności w wyścigu. Niestety plasowaliśmy się w trzeciej dziesiątce na 40 ekip w naszej klasie, co nieco podłamało morale. Jednak szybko zgodziliśmy się, że musimy płynąć swoje i że to dopiero początek wyścigu. Tak też zrobiliśmy, kolejne wachty, jedna po drugiej w największym skupieniu starały się trzymać dokładny kurs obrany przez kapitana. Wieczorem dla zabicia czasu chcieliśmy grać w pokera na zapałki, ale kuk nie pozwolił nam wziąć zapałek, bowiem groziłoby to utratą możliwości zapalania kuchenki. Niepocieszeni poszliśmy więc spać.