KLUB MORSKI » REJSY » THE TALL SHIPS RACES 2009 » RELACJA » SZCZEGÓŁY
W czwartkowy poranek można było już sobie posiedzieć na pokładzie bez bycia ciągle zalewanym wodą morską. Wiatr ciągle był mocny, ale nie sztormowy. Rozwinęliśmy całego foka i szybko cięliśmy do mety, żeby się zameldować. Wiedzieliśmy już, że skończymy w drugiej dziesiątce, bowiem część szybszych jachtów skończyła wyścig przed burzą i mimo przeliczników wyrównujących szanse, nie mieliśmy szans ich przeskoczyć. Po minięciu mety, podjęliśmy decyzję, żeby skoczyć szybko do Kotki w Finlandii w celu regeneracji sił i ogarnięcia łódki, która w środku przypominała stanem murzyńską wioskę po przejściu tornada albo dwóch. Skierowaliśmy się więc na północ i późnym wieczorkiem weszliśmy do Kotki. Było tam strasznie pusto, w miejskim porcie oprócz nas był tylko 1 jacht. Nie było nawet prysznica, którego musieliśmy szukać w prywatnej marince po drugiej stronie miasta. Było to kawałek drogi, ale po 4,5 dniach bez mycia człowiek jest w stanie zdobyć się na wysiłek szukania pryszniców. Ruszyliśmy więc do tej prywatnej marinki. Idąc przez miasto w grupie 10 osób stanowiliśmy potężną grupę uderzeniową, bowiem największy tłum jaki spotkaliśmy na ulicy składał się z 3 osób. Prysznice okazały się bardzo przyjazne. Udało się nam domyć i dogolić, chociaż niektórzy musieli robić to kilka razy, żeby uzyskać satysfakcjonujący efekt. Po kąpieli posiedzieliśmy w saunie, która jest tam normalnym dodatkiem do prysznica. Potem była jeszcze szybka kolacja i zawinęliśmy się na łódkę, żeby trochę się przespać w spokoju. Doszła nas wiadomość, że mamy 12 miejsce na 40 jednostek, z których rejs ukończyło niecałe 30.