KLUB MORSKI » REJSY » MAJÓWKA 2007
MAJÓWKA 2007
TERMIN: 28.04.2007 - 05.05.2007
JACHT: Phila 880
TRASA: Piękna Góra - Giżycko - Mikołajki - Popielno - Ryn - Mikołajki - Piękna Góra
Majówka spędzona na wodzie wśród mazurskiego krajobrazu staje
się powoli tradycją Klubu Morskiego SGH. Kolejny raz zebraliśmy
miłośników żeglarstwa i ruszyliśmy na nowo odkrywać dobrze znane nam
jeziora i porty. I tym razem Mazury przywitały nas gorąco. Niestety
było tak tylko w sensie przenośnym. Temperatura przez kilka dni
wyraźnie polubiła liczbę zero
na termometrze. Ciepłe ubranie i dobry
śpiwór były zatem nieocenione. Tym razem zdecydowaliśmy się na bardzo
ciekawą konstrukcję, jaką jest Phila 880. Wynajęliśmy dwa takie
jachty, które charakteryzują się przestronnością, dobrym wykończeniem
i przede wszystkim naprawdę dobrymi, jak na tej wielkości jacht,
możliwościami nautycznymi. W tym roku każdy pełnił osobną funkcję. Na
każdym z dwóch jachtów znajdowali się m.in. bosman, oko,nawigator i
desant. Pierwsza załoga dumnie pływała na jachcie Monia
w składzie:
Gosia Chodkowska (Oko), Marta Piechowicz (Nawigator), Madzia Ciążyńska
(Faworyta), Jacek Hasiec (Bosman), Gosia Stępień (ShotWoman), Paweł
Kowalczyk (Desant), Karol Wyka (Skipper). Druga załoga pływała
natomiast na jachcie Majorka
w składzie: Justyna Ostapczuk
(ShotWoman), Gosia Sawnicka (Oko), Ewelina Filipowska (Cook), Madzia
Chrzanowska (Nawigator), Kamila Łuszczewska (Oficer KO), Maciej Ciuś
Nowak (Bosman), Kamil Smoczyński (Desant), Mateusz Słabosz, Tomasz
Piotrowski (Skipper).
Można stwierdzić, iż zrealizowaliśmy w większości zamierzoną trasę. Wiatry nie poniosły nas jedynie do Rynu. Wystartowaliśmy z Pięknej Góry. Pierwszy test jachtów i krótka droga do Giżyckiego LOKu. Następnego dnia z Giżycka zaatakowaliśmy z powodzeniem Mikołajki, a więc mazurskie centrum rozrywkowe. Studenci w czasie swojej przerwy muszą się wyszaleć, a Mikołajki są z pewnością jednym z najlepszych do tego miejsc. Dalej Kierowaliśmy się na południe. Dopłynęliśmy do Rucianego, które jak zawsze przywitało nas spokojem na keji,ale i pobliskimi dyskotekami i barami. Można by powiedziec zatem, iż każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Niestety uparty skipper Majorki (autor niniejszego tekstu przyp. red.) zaparł się, aby grilować. Przy takich temperaturach i małych turystycznych grilach za 9,99zł z supermarketu tego typu posiłek nie wydawał się najlepszym rozwiązaniem. Po dwóch i pół godzinie zmagań i odmarźniętych kończynach skippera załoga delektowała się pyszną karkóweczką, kiełbaskami i innymi przysmakami. Choć oczekiwanie wzmogło apatyt wśród załogi i obiad z pewnością smakował jeszcze bardziej, dawało się odczuć lekkie poddenerwowanie i dezaprobatę dla decyzji grilującego...
Ponieważ w czasie przerwy majowej kultywujemy nową żeglarską
tradycję przemieszczania się z jednego dużego portu do drugiego dużego
portu, nie mieliśmy większego wyboru, aby następnego dnia nie
zachaczyć ponownie o Mikołajki w naszej powrotnej drodze do Pięknej
Góry. Aby zasmakować innego, mniej turystycznego żeglarstwa,
przeprawialiśmy się w Czerwcu Omegą przez niedostępne zakątki Mazur, o
czym można przeczytać w relacji Przeprawa Mazurska - Mazury dostępne
i niedostępne
.
Kolejny dzień zaniósł nas do Rydzewa. Bardzo chętnie przypływamy tu od wielu lat. Port jest mały, ale przez to, przynajmniej w okresie majowym, wyciszony i kameralny.
Dalej dzioby naszych Phil 880 sierowaliśmy ku portowi w Sztynorcie. To serce studenckich Mazur. Zawsze można tu spotkać dużą reprezentację młodzieży. Port w ciągu ostatnich kilku lat znacznie się powiększył. Dzięki nowej infrastrukturze port może przyjmować coraz więcej żeglarzy.
Czas było wracać do portu macierzystego. Zdecydowaliśmy się przypłynąć do Pięknej Góry dzień wcześniej, aby ostatnią noc świętować właśnie tu. Rozpaliśmy duże ognisko i uczciliśmy należycie urodziny Komandora Kamila Smoczyńskiego.
Tak zakończyła się kolejna przygoda mazurska. Z pewnością wrócimy tu jeszcze wiele razy, bo Mazury są jedyne, niepowtarzalne, kochane i nasze, polskie.